piątek, 10 czerwca 2016

Informacja

Witajcie,

Dawno mnie tutaj nie było. Na prawdę dawno, jak teraz tak na to patrze ( święta Bożonarodzeniowe były pół roku temu). Jednak dla mnie to wcale nie wyglądało na tak długi okres czasu. Możecie  w to uwierzyć albo nie, ale tak właśnie było. Nie będę też ukrywała, że od jakiegoś czasu nosiłam się z zamiarem napisania tej notki, zwłaszcza jak przychodziły mi na e-mail powiadomienia o nowych komentarzach od Was, za które bardzo wam dziękuję, ale jakoś nigdy nie mogłam się do niej zebrać. Jednak dzisiaj doszłam do wniosku, że czas najwyższy to zrobić, przede wszystkim ze względu na Was moje Robaczki, którzy czekają na jakiś znak, myśl z mojej strony lub cokolwiek innego.

Nie wiem czy powinna zacząć od początku, czy przejść od razu do sedna sprawy... 
Ale chyba przejdę do sedna. Tak będzie najlepiej.

W lutym tego roku przeszłam przez bardzo osobistą tragedię, która miała i wciąż ma wpływ nie tylko na mnie, ale także na całe moje najbliższe otoczenie. Choć żyłam z jej widmem przez dobra dwa lata to i tak, gdy nadeszła bolała,nadal boli i wiem, że jeszcze będzie bolała  na prawdę bardzo mocno przez bardzo długi czas. W chwili obecnej jak się pewnie już domyślacie nie jest w stanie pisać i też nie wiem czy będę w stanie to jeszcze robić. Mój umysł funkcjonuje teraz na zupełnie innej orbicie, a ja skupiam się tylko na rzeczach w tej chwili dla mnie istotnych i potrzebnych, aby jakoś przetrwać to wszystko co się stało i znaleźć alternatywę i kierunek dla nowego i totalnie nie planowanego. Dlatego mówię Wam uczciwie, że nie wiem kiedy wrócę i czy w ogóle wrócę, choć jakaś moja cząstka szepcze, że może jednak...kiedyś... Być może nie do tego bloga...ale wrócę...jakoś...może...

Przepraszam Was też  bardzo za bark oznak życia, ale najzwyczajniej na świecie nie miała na nic siły.

Trzymajcie się zdrowo Robaczki.

Wasza Lilyth.


Obserwatorzy